0-1, 2

Recenzja #7. PUCIO UCZY SIĘ MÓWIĆ

Autor: Marta Galewska – Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Seria: Uczę się: mówić, wymawiać, opowiadać
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Wiek dziecka: 0-2 lata

Pucio wraz z rodziną szturmem wtargnęli do dziecięcych biblioteczek i ani  myślą się stamtąd wynosić. Co więcej, chyba nikt nie ma zamiaru ich stamtąd wypraszać.
Jeśli znacie już tą wesołą gromadkę, to pewnie podzielacie moje zdanie. A jeśli nie to szybciutko, szybciutko, czytajcie to co napisałam. Nadrabiajcie zaległości 😉

„Pucio uczy się mówić” to pierwsza z czterech wydanych (podobno kroi się piąta!) części opisujących przygody chłopca i jego rodziny.  Przeznaczona jest dla najmłodszych dzieci, które jeszcze nie zaczęły mówić, bądź dopiero startują z tą umiejętnością. Aby rozkręcić je w tej dziedzinie, doskonałym narzędziem są samogłoski oraz wyrazy dźwiękonaśladowcze. Onomatopeje, co by brzmiało mądrzej 😉 Czyli wiecie, wszystkie muu, ko ko, brum brum i dzyń dzyń. Jeśli jesteście rodzicami to z pewnością jesteście biegli w tym zakresie, a jeśli ta cudowna przygoda jeszcze przed Wami, to nie zapomnijcie sprawdzić jak robi owca, a jak koza! 

Ale wracając do książki…
„Pucio…” to zbiór króciuteńkich historyjek, pisanych bardzo prostym językiem, właściwym odbiorcom, którzy dopiero uczą się rozumieć ludzką mowę. Opisują one codzienne sytuacje, takie jak wspólny obiad, spacer po mieście, zabawa w parku czy odwiedziny u dziadków na wsi. Próżno szukać tu rozbudowanych metafor, ozdobnych porównań czy rozciągłych peryfraz. Na to przyjdzie jeszcze czas. Póki co pi biiip 🙂

Szalenie ważnym, o ile nie najważniejszym elementem tej książki są ilustracje. To na ich podstawie zbudowana została warstwa tekstowa. Dzięki nim, dzieci mogą widzieć to, o czym opowiada dana historyjka. Podobnie jak język, są proste, nieprzesadzone, pozbawione wielu szczegółów. Dzięki temu, dorosły oraz dziecko mogą bez trudu wskazywać poszczególne elementy, o których mowa w tekście. 

Już kiedyś o tym chyba pisałam, ale powtórzę się, bo uwielbiam, gdy autor nie zostawia rodziców samych z książką, ale pomaga im zorganizować pracę z nią. Tak jest i w tym przypadku. Autorka (która jest logopedą i pedagogiem, o czym zapomniałam wcześniej wspomnieć) daje cenne wskazówki jak używać książki, czego unikać i na co zwrócią uwagę podczas zabawy z Puciem. 

Słówko jeszcze o wydaniu książki. Pucio mieszka u nas od dobrych trzech miesięcy i jest czytany codziennie. Bez kitu, każdego dnia, czasem i po kilka razy. I książka ma się bardzo dobrze! Solidność wykonania: pierwsza klasa!

Pedagogicznym okiem…
…widzę same zalety książki. Serio. Nie potrafię się do niczego przyczepić. Co prawda mój syn (11 miesięcy) jeszcze nie zaczął mówić i potrafi pokazać jedynie „gdzie jest krowa”, więc nie mogę stwierdzić, że Pucio działa cuda, ale przeczytałam już dziesiątki opinii innych rodziców, na temat skuteczności pracy z nim. Tak że WIWAT PUCIO! 🙂

img_1808img_1812img_1813img_1810img_1814img_1811

Spodobał Cię ten wpis? Bardzo się cieszę ❤ Będzie mi miło jeśli pomożesz mi dotrzeć do większej liczby czytalskich i polubisz go, skomentujesz lub udostępnisz.

1 myśl w temacie “Recenzja #7. PUCIO UCZY SIĘ MÓWIĆ”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s